Kitesurfing Brazylia, czyli spoty kite’owe w Cumbuco

Czas na najważniejszy post „Kitesurfing Brazylia, czyli spoty kite’owye w Cumbuco” czyli opis wszystkich miejscówek, na których pływaliśmy. Jak wiadomo w Cumbuco wieje cały czas. Nikt tu nie sprawdza prognozy, rano nie wchodzisz na strony prognozowe, pomiarowe tylko wstajesz, pakujesz się i jedziesz na wybrany spot. Wieje praktycznie zawsze zależy od Ciebie które wybierzesz spoty kite’owe w Cumbuco.

Nasza ekipa większość czasu spędzała na- Tabuba Lagoon w sąsiedniej miejscowości. Spot obok cumbuco to laguna, a bardziej zatoka położona przy głównej drodze, oddalona ok. 15 minut drogi od naszego domu. Dojechać tam można buggy, czyli krejzi brazylijskim samochodem, uberem (tak w Cumbuco też możemy zamówić ubera, a ceny są wyjątkowo niskie) czy po prostu autobusem za ok. 3-4 reale. Spot dość kontrowersyjny, możemy spotkać się z różnymi opiniami na jego temat. Jedni chwalą i uważają za najlepszy w Brazylii inni zaś nawet go nie odwiedzają, bo nie widzą w tym sensu. Jeśli chodzi o mnie, to zdecydowanie ten spot kite’owy w Cumbuco otrzymuję pozytywna ocenę. Dlaczego? Spot kite’owy Tabuba Lagoon jest idealny dla początkujących kursantów. Jest to taka zatoka, powstała po przez przelewający się ocean. Utworzyło się tam coś na kształt słonego jeziorka. Spot między oceanem, a laguną ma dość spora plażę, która oddziela naszą lagunę od oceanu. Różnorodność tego kite’owego spotu, pozwala nam na przeprowadzenie szkolenia z kitesurfingu na każdym poziomie zaawansowania. Stały wiatr, delikatne zejście do wody, gładkie dno oraz idealna głębokość laguny.  A co jeśli już pływasz i chcesz ćwiczyć tricki? Spokojnie, ten spot kite’owy również jest dla Ciebie. Obowiązuje tam i raczej respektowane jest ogólnie przyjęte prawo drogi, dzięki czemu zawsze znajdziesz czas i odpowiednie miejsce na wykonanie skoku. Jeśli chodzi o zatłoczenie to październik i końcówka listopada z początkiem grudnia były idealnymi miesiącami. Nie raz zdarzało się tak, że przyjeżdżaliśmy na Tabube, która była praktycznie pusta- może 3-5 kitesurferów na wodzie. Zawszę jak jeździliśmy na ten kite’owy spot to gdy tylko zobaczyliśmy lagunę jeszcze jadąc buggy po głównej drodze, liczyliśmy ilość kite’ów na wodzie. Jeśli nasze oczekiwania i wyobraźnia podpowiada, że pojedziemy do Brazylii i będziemy pływać na turkusowej lagunie przy pięknej złocistej plaży otoczonej przez piękne palmy, to…..zdecydowanie nie wybierajmy kite’owego spotu Tabuba. Zatoka, po przez swoje położenie (przy głównej drodze) serwuje nam takie widoki jak: po jednej stronie budynki i bloki mieszkalne, jakiś most na końcu spotu, gdzie wiatr gaśnie, po drugiej stronie już oczywiście lepszy widok, czyli fale i wspaniały ocean Atlantycki.

Kolejny spot kite’owy to Cauipe, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza kałuża. Do tego spotu prowadzą dwie drogi – podczas odpływu wybieraliśmy drogę plażą, czyli prze piękne widoki, palmy, szum oceanu i wiatr we włosach. Drogą przez plażę autkiem jedziemy około 15-20 min od Cumbuco. W dniach, kiedy rano był przypływ dojeżdżaliśmy drogą, która była dłuższą, mniej przyjemna i dojazd trwał  około 25-30 min od naszego mieszkania. Spot kite’owy Cauipe to miejscówka prawdziwych kitesurferów. Można spotkać tam wielu pro riderów. Trenują tam między innymi tacy kitesurferzy jak Carlosa Mario. Dla tych, którzy nie wiedzą, Carlos Mario to Brazylijczyk, który w tym roku został po raz czwarty MISTRZEM ŚWIATA w Kiteboarding’u. Przed zawodami World Kiteboarding Championship trenowali tam również Mikaili Sol – Brazylijka, która również została Mistrzynią Świata kobiet 2018, Liam Whaley, Erick Anderson, Alex Netow, Rita Arnaus, Paula Novotna, Bagnoli Francesca i wielu innych najlepszych kitesurferów. Dzięki temu jest tam przestrzegane bardziej niż na Tabubie prawo drogi. Ten spot kite’owy ma jasne zasady. W dole spotu, gdzie jest najgłębsza woda i laguna jest najszersza trenują pro zawodnicy. Nie ma tam miejsca na pierwsze water starty i pierwsze zejście na wodę początkującego kitesurfera. Czemu tak przyciąga ludzi ten spot? Dlaczego ma miano najsławniejszej kałuży w Brazylii? Odpowiedź jest prosta, naszym zdaniem jest on niemal IDEALNY. Płaska woda, co więcej słodka woda. Dodatkowo spełnienie marzeń, czyli flat i na maksa równy wiatr. Wszystkie te czynniki wpływają na nasz progres kitesurfingowy. Możemy katować od rana do nocy jeden aspekt, jeden skok, jeden trick, który danego dnia chcemy opanować. Dodatkowo panuje tam ogólny świetny klimat, jest tam restauracyjka, są daszki pod które można się schować no i oczywiście to czego brakowało na poprzedniej lagunie, czyli widok. Palmy otaczają Cauipe, a zachody słońca na tym kite’owym spocie to coś niewiarygodnie pięknego. Czy stawiając pierwsze kroki można pojechać na ten spot? Oczywiście, że tak. Spot jest konkretnie podzielony, np. po lewej stronie laguny znajduje się zatoczka, w której pływają osoby początkujące, dopiero uczące się. Woda, co prawda jest tam dość płytka, ale dno równe i nie czyhają na nas żadne zagrożenia dookoła. Ja, jestem osobą, która dopiero próbuje i uczy się pierwszych skoków, dlatego też aż tak płytka woda pozbawia mnie poczucia bezpieczeństwa. Znam jednak zwolenników tej laguny do pierwszych spotów, zwłaszcza jeśli pojedziemy na spot mega rano i część dla prosów, gdzie stan wody jest znacznie wyższy jest pusta.

Ostatnie miejsce to plaża w Cumbuco, rozciąga się wzdłuż całego miasta i oceanu Atlantyckiego. Dla nas, jako osób mieszkających przy plaży, to idealny spot kite’owy. Mamy do plaży 15 sekund pieszo, więc nie potrzebny jest żaden samochód, autobus. Po prostu bierzesz sprzęt i idziesz na plaże. Rozkładasz sprzęt, odpalasz kite i pływasz. Kierunek wiatru side on shore. Fale zazwyczaj są dość duże, nierówne i łamiące się, znaczna przewaga czopu – dlatego spot polecam głównie dla osób pływających i chcących sprawdzić swoje umiejętności na otwartym oceanie. Dla początkujących warunki mogą okazać się zbyt ciężkie, ale pod okiem profesjonalisty i instruktora warto spróbować. Pływanie na oceanie znacznie różni się od pływania na opisanych wcześniej spotach, jednak radość i satysfakcja jest nie do opisania.

Odwiedziliśmy jeszcze kolejny kite’owy spot: Paracuru, gdzie oprócz świetnego pływania, jedliśmy pyszne ŚLIMAKI.. ale o tym w następnym wpisie 😊