Pierwsze kroki kitesurfingu w Afryce!

Przełom lat 2016/2017 i 2017/2018 spędziliśmy na Tanzańskiej wyspie. Byliśmy tam łącznie pół roku po 3 miesiące na każdego sylwestra.  Zacznijmy jednak od tego, gdzie jest ten Zanzibar. Początkowo jak mówiłam komuś gdzie jadę, każdy się dziwił i pytał gdzie to właściwie jest. Naszym celem i tymczasowym domem stawała się mała wioska – Paje. Mieścina leży na największej wyspie Archipelagu Zanzibar, który należy do Tanzanii, oczywiście w Afryce na oceanie Indyjskim. Jak już wszyscy wiemy, gdzie jesteśmy, możemy przejść do dalszej lektury.

Moja przygoda z kitesurfingiem zaczęła się zupełnie przypadkowo. Jeszcze jako klientka Beach Bums razem z przyjaciółkami postanowiłyśmy skorzystać z zorganizowanego wyjazdu właśnie do Paje. Jedyną opcją kursu był kite, ponieważ windsurfing jest tam raczej rzadkością. I pomimo, że do tamtego czasu próbowałam swoich sił tylko na windzie, postanowiłam spróbować czegoś nowego.

No i zaczęło się.. teoria, latawiec szkoleniowy, wszystko od 0 – na pięknej piaszczystej plaży, w pełnym słońcu i przy turkusowym oceanie. Lepiej zacząć się nie mogło. Początki były trudne, jakieś linki, pętelki, off-shore, on-shore, O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI!? Ale nie poddawałam się i powoli przechodziłam kolejne etapy szkolenia, aż w końcu to na co czeka chyba każdy początkujący czyli starty z dechą! W końcu ten moment kiedy wydaje Ci się, że płyniesz już bardzo długo, a tak naprawdę to dopiero 3 sekundy i znowu leżysz w wodzie 😀

Ale nie poddałam się, chciałam nauczyć się pływać podczas tego 2 tygodniowego wyjazdu i tak zrobiłam! Nie pływaliśmy codziennie ale to tylko dlatego, że Zanzibar jest pełen atrakcji i warty zobaczenia czegoś więcej niż tylko plaża i turkusowy ocean.  Ale uznaję, że w te 14 dni pobytu w Paje nauczyłam się pływać – zakończyłam kurs na ostrzeniu pod wiatr. Każdy dzień był progresem co dawało ogromną radość i następnego dnia z chęcią po raz kolejny szłam na zajęcia. Pamiętam ostatni dzień z kitesurfingiem, lekcja się skończyła czas wracać na brzeg, a ja ze smutkiem przytuliłam deskę i powiedziałam „nie chce wyjeżdżać, chce pływać”. Haha tak właśnie rozpoczęła się moja zajawka z tym sportem.

Jak wygląda spot na Zanzi?

W ciągu dnia mamy bardzo duży przypływ i odpływ ale zawsze są warunki do pływania. Woda jest płaska w turkusowym kolorze co dodaje uroku temu miejscu. Odpływając trochę dalej od brzegu można podziwiać kolorową rafę koralową. A przy odpływie dojść do niej na piechotę.

KASKAZI to kierunek wiatru północnego, który wieje tam od  grudnia do marca. Preferowane latawce 9-14m. Wiało codziennie od rana do wieczora. Ale dzięki pływom oceanu miałam zajęcia w różnych warunkach. Lazurowy ocean, zawsze mam grunt, płaska woda ten warunek najbardziej cieszył mnie jako początkującego kitesurfera. Drugi warun to już brak gruntu, lekki chop na wodzie (czyli małe fale) co z perspektywy początkującej lekko mnie przerażało – ale nie było tak źle!

Startowanie latawca wbrew pozorom należy do ciężkiego etapu nauki i wymaga ogromnej uwagi i bezpieczeństwa. Na szczęścia plaża w Paje jest bardzo szeroka co znacznie ułatwiało naukę startu i lądowania.

Wracając pamięcią do tego miejsca, mam ochotę zabukować bilet i lecieć tam już dziś! Chociaż najlepsze warunki pogodowe są w styczniu oraz lutym to mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się wrócić na Zanzibar i doświadczyć tego wszystkiego już jako bardziej zaawansowany kitesurfer! 😊